rok szkolny w USA

..afterwards..

..plany..

w komentarzach pojawiła się propozycja odnośnie kolejnego wpisu - odnośnie moich planów i tego, co osiągnęłam dzięki wymianie, tę notkę dedykujemy zatem Annie.K :)

 myślę, że pisanie o przyjaźniach trwających do dziś to oczywistość i nie wymaga to uzasadnienia. niesamowite jak można się zgrać z ludźmi z innych krajów - zwłaszcza, że każda z nas pochodzi z innej kultury.

być może stąd zrodziło się moje zainteresowanie także innymi krajami i językami - głównie hiszpańskim, choć portugalskiego także zacznę się uczyć od przyszłego roku.

w tym roku zaczęłam studiować iberystykę i muszę przyznać, że pomimo pewnych męczących zajęć typu literaturoznawstwo i zarys historii literatury, okazało się to niezwykle ciekawe - nie mówiąc już o niesamowitej satysfakcji z przyswajania kolejnego języka obcego i zauważania postępów - mogę na przykład rozmawiać z mamą Alby przez telefon nawet kiedy mojego tłumacza nie ma w domu:)

z iberystyki jadę na pół roku do Walencji na Erasmusa, bo wiem, że nigdzie nie można się nauczyć języka tak szybko i tak łatwo, jak wyjeżdżając i ucząc się w obcym kraju.

kolejna oczywista oczywistość to oczywiście (:P) postępy w języku angielskim; płynność mówienia, duży zakres słownictwa i większa pewność siebie w używaniu języka obcego to oczywiste zalety, jednak warto zadbać o poparcie tych umiejętności na piśmie.

uczestnikom programu zawsze przypominam o wadze zdania egzaminu językowego po powrocie. otwiera to drzwi do wszystkich uniwersytetów świata, także do bezpłatnych uczelni europejskich.

cenne jest to także dla pracodawców; nie ma bowiem osoby, która w CV nie wpisałaby znajomości języka angielskiego, jednak poparcie tego certyfikatem to duże wyróżnienie.

sama przygotowałam się do Proficiency in English (CPE) i zdałam go na B, więc nauka nie poszła w las:)

jeśli chodzi o życie prywatne, to zaręczyłam się kilka miesięcy temu z chłopakiem, z którym chodziłam w momencie wyjazdu:) oczywiście pierwsze telefony wykonałam do Alby, Marcelli i Laury i zaprosiłam je na ślub z dużym wyprzedzeniem, żeby mogły zaplanować swoją podróż.

po ślubie planujmy roczny wyjazd do kolejnego kraju anglojęzycznego - tym razem na antypody:)